wtorek, 29 września 2015

„Mam 1000 i 1 pomysłów ... ” – Małgorzata Bator – Kumór

Pracownik Ośrodka Pomocy Społecznej, właścicielka Szkoły Językowej English School, firmy Biomed A. M., kandydatka do sejmu … - Małgorzata Justyna Bator – Kumór
Pani Małgorzato – proszę powiedzieć kilka zdań o sobie.
Jestem absolwentką dwóch kierunków studiów – humanistyczne (pedagogiczne) i ekonomiczne. Pracuję w Ośrodku Pomocy Społecznej, prowadzę Szkołę Językową English School, jestem właścicielką Centrum Zdrowia i Urody Biomed A. M., w tym roku jestem również kandydatką do sejmu. Mam 1001 pomysłów, które staram się konsekwentnie realizować i czasem żałuję, że doba ma tylko 24  godziny.
Prywatnie jestem mamą 17- letniego syna, z którego jestem bardzo dumna.
Zacznijmy może od Pani pracy w Ośrodku Pomocy Społecznej. Jakie ma Pani spostrzeżenia na temat interesantów?
Od prawie 20 lat w swojej pracy zawodowej spotykam różnych ludzi, których mogłabym podzielić na dwie grupy. Pierwszą grupę stanowią ci, którzy nie bardzo radzą sobie w życiu, ale nie poddają się i próbują; którzy nie czekają na przysłowiową „mannę z nieba”. Drugą grupę stanowią ludzie, którzy przychodzą do ośrodka z konkretnymi „życzeniami”, bo im się należy, oni powinni itp. Są to ludzie dość obeznani w przepisach, którzy tylko czekają aż im ktoś coś da.
Co Pani daje ta praca?
Ogromną satysfakcję, kiedy widzę, że rodzina, której pomogłam, po jakimś czasie „staje na nogi” i zaczyna sama dawać sobie radę. Wiem wtedy, że było warto.
Kolejna na Pani liście zajęć jest Szkoła Językowa. Skąd pomysł na tego typu działalność?
Chciałam, żeby dzieci ze wsi miały lepszy start. Sama woziłam syna na lekcje angielskiego do Tarnobrzegu i wiem, ile to wymaga nie tylko nakładów finansowych, ale również czasu i poświęcenia. Nie wszyscy mają też samochód czy prawo jazdy. Postanowiłam wyjść naprzeciw i ułatwić start wielu młodym ludziom. Co roku jedna osoba z każdej szkoły ma fundowane stypendium, dzięki czemu może rozwijać swoje językowe pasje.
A zatem skąd się wziął pomysł na Biomed? Przecież to zupełnie „inna bajka”?
Historia założenia firmy Biomed również wiąże się z moim synem, który dość często chorował. W ogóle okazuje się, że mój świat kręci się tak naprawdę wokół dziecka - wszystko co robię to z myślą o nim - chyba każda matka tak ma. Kiedy zawiódł kolejny antybiotyk, który na dodatek spowodował w organizmie niepożądane skutki, zainteresowałam się elektroakupunkturą i biorezonansem.  Zaczęłam dużo czytać na ten temat, jeździć na szkolenia. W końcu kupiłam odpowiedni sprzęt i zaczęłam działalność. Jednym z pierwszych pacjentów był oczywiście mój syn, u którego po jakimś czasie zauważyłam znacząca poprawę zdrowia. Nie pamiętam, kiedy ostatnio podawałam mu antybiotyk, a były takie okresy,  że brał dwa - jeden po drugim i nie pomagało.
Co oferuje Biomed?
Centrum Zdrowia i Urody Biomed oferuje badania metodą elektroakupukturową tzw Voll, testowanie toksyn, patogenów. Metodę Vegatest Schimella oraz metodą segmentarną Ekspresstest. Oferuje także eliminacje pasożytów (robaki, grzyby, pleśnie, bakterie i wirusy) oraz wspomaga leczenie wielu chorób, bólu, stanów zapalnych; usuwa metale ciężkie, pestycydy, toksyny, pozostałości po antybiotykach, konserwanty i wiele innych szkodliwych substancji. Metodą Volla można także robić testy alergiczne wziewne, pokarmowe, metale, kurz, jady, pestycydy. W najbliższym czasie planuję także zakupić odpowiednią aparaturę do eliminowania skutków nikotyny w organizmie. Wszystkie metody są nieinwazyjne, bezbolesne i nie naruszają powłok skóry człowieka.
Ostatnio dowiedziałam się, że to - co Pani robi -  nie wystarcza i … postanowiła Pani kandydować do sejmu?!
Tak, rzeczywiście jestem kandydatką do sejmu z ramienia Nowoczesna Ryszarda Petru. Uważam, że ich program  - który dokładnie przestudiowałam – najbardziej mi odpowiada a mam kilka – tak myślę - dobrych pomysłów związanych z polityką społeczną;  jestem przecież praktykiem z 20 letnim stażem…:)
Skąd w ogóle zainteresowanie polityką?
Wywodzę się z rodziny o tradycjach lewicowych. Polityka zawsze była obecna w moim życiu – początkowo tylko przysłuchiwałam się politycznym rozmowom, z czasem zaczęłam brać w nich udział.
Czy w tak zajętym i zorganizowanym życiu znajduje Pani jeszcze czas na jakieś pasje?
Oczywiście. Maluję obrazy, chociaż nie wiem, jak mi to wychodzi…. Wie Pani, jak to jest. Sztuka to pojęcie względne – jednemu się coś podoba, drugiemu nie. 
Zdolności artystyczne mam od dzieciństwa; już jako kilkulatka malowałam przeważnie mojej mamie na ścianach,. Nawet nie krzyczała na mnie. Jako nauczyciel wiedziała, że muszę się rozwijać i pozwalała mi na to. Umiem też - jeśli zajdzie taka  potrzeba - np. uszyć sobie sukienkę, zrobić szalik na drutach czy szydełku. Rzemiosła tego nauczyła mnie moja śp. babcia. Kolejną moją pasją jest układanie bukietów.. Chociaż nie kończyłam w tym kierunku żadnego kursu potrafię układać ślubne wiązanki…. miałam okazję kilka razy się sprawdzić i nawet się nie rozsypała mojej koleżance, która wychodziła za mąż….:)
Czy zatem znajduje Pani  jeszcze czas na jakąś książkę czy film?
Tak. Myślę, że wszystko zależy od dobrej organizacji czasu. Bardzo lubię czytać książki i robię to, kiedy tylko mam chociaż chwilę czasu. czasu…...zawsze mam przy sobie czytnik e - book
a na nim kilkadziesiąt pozycji. Nie mam ulubionego autora czy gatunku. Lubię po prostu dobrą książkę i to niezależnie od tego, czy jest to książka psychologiczna, medyczna, kryminał czy romans.
Z czego jest Pani w życiu najbardziej dumna?
Z mojego syna, który jest bardzo grzeczny i ułożony a także z rodziców, którzy mnie tak wychowali. Powiem, że nie było im łatwo... mają czworo dzieci o bardzo indywidualnych i upartych charakterach….:). Dali radę i za to jestem im wdzięczna.
Czego by Pani nigdy nie zrobiła?
Na pewno nie zabiłabym nikogo! Nie skoczyłabym również na bangee.
Pani motto życiowe to …
Zawsze warto próbować zmierzyć się z problemem. W razie szczególnych trudności zdarza mi się „pomyśleć o tym jutro”, jak mawiała Scarlett o’Hara.
Plany na najbliższą przyszłość? Marzenia?
Chciałabym więcej podróżować. To moja pasja. Bardzo lubię zwiedzać - uważam, że wypoczynek typu leżnie plackiem na plaży to strata czasu. Zwiedziłam już z synem spory kawałek Europy, ale jeszcze tyle przede mną. Marzy mi się również podróż do …. Tybetu.
Życzę zatem, by wszystkie plany się spełniły, niekoniecznie tylko te związane z podróżami. Dziękuję za rozmowę.

niedziela, 20 września 2015

Geografka z pasją – Bożena Galiniak


Nauczyciel geografii w ZSO w Grębowie z 25-letnim stażem, któremu ciągle chce się coś robić, odznaczona Medalem Komisji Edukacji Narodowej i Nagrodą Kuratora, zdobywca tytułu „Nauczyciel z klasą”, egzaminator i weryfikator maturalny, ekspert do spraw awansu zawodowego – Bożena Galiniak.
Pani Bożeno – na początek proszę nam powiedzieć, co zdecydowało, że została Pani nauczycielem i dlaczego właśnie geografem?
No cóż, pochodzę z rodziny nauczycielskiej i wybór tego zawodu był dla mnie naturalny. Nawet za męża wybrałam nauczyciela (śmiech). Dlaczego geografia? Po prostu zawsze interesowały mnie inne kraje.
Wybór trafiony. Z tego co wiem, jest Pani świetnym geografem, o czym świadczy chociażby liczba maturzystów chętnych do zdawania geografii na egzaminie dojrzałości a przede wszystkim wyniki, jakie ci uczniowie uzyskują.
Tak, rzeczywiście co roku sporo moich uczniów decyduje się na zdawanie matury z geografii, z czego się oczywiście bardzo cieszę. Ich wyniki są zawsze powyżej średniej krajowej.
Czym Pani zajmuje się w szkole – oczywiście oprócz nauczania geografii?
Przygotowuję uczniów do licznych konkursów (np. konkurs geograficzny organizowany przez Kuratorium Oświaty w Rzeszowie, Turniej geograficzny Romer, Igrzyska Wiedzy), szefuję Zespołowi Przyrodniczemu, należę do Zespołu Wychowawczego, współpracuję
z Centrum Edukacji Obywatelskiej realizując wiele ich projektów. Chętnie włączam się
w różne akcje charytatywne, np. od kilku lat prowadzę zbiórkę nakrętek. Akcja rozwinęła się świetnie. W tym roku zbieramy zakrętki dla Kubusia Korygi - mieszkańca gminy Grębów. Chłopczyk jest piątym dzieckiem, któremu chcemy w ten sposób pomóc.  Ponadto organizuję ogniska, wycieczki, „zielone szkoły” i inne wyjazdy np. na Małopolską Noc Naukowców.
Od kilku lat zajmuję się rekrutacją posłów do Sejmu Dzieci i Młodzieży. Cieszy mnie, gdy wykonają wszystkie zadania rekrutacyjne i uzyskują wysokie miejsca w rankingu.
Sporo tego! Co Pani sprawia w pracy największą radość?
Bez wątpienia sukcesy, jakie odnoszą moi uczniowie i wcale nie chodzi tu tylko o laureatów konkursów. Ogromną radość sprawiają mi także słabsi uczniowie, którzy wezmą się do pracy i poprawią swoje oceny.
A prywatnie, z czego jest Pani dumna?
Najbardziej to z mojej rodziny - z tego, że realizuje swoje marzenia i rozwija się zgodnie ze swoimi talentami. 
Pani hobby to ..
Haft krzyżykowy. Jest to zajęcie, które wycisza, uczy koncentracji i cierpliwości. Haftowanie to moja pasja, której chętnie się oddaję a także dzielę – np. w ubiegłym roku w Gminnym Centrum Kultury w Grębowie prowadziłam warsztaty dla seniorów. Jest to również pożyteczne hobby – efekt końcowy cieszy oko, wynagradza wielogodzinne skupienie. Poza tym takim obrazem można przyozdobić ścianę lub podarować go komuś w prezencie.
Ile czasu zajmuje Pani wyhaftowanie obrazu?
To zależy między innymi od tego, czy haftuję jednym kolorem czy wieloma. Oczywiście zależy również od wielkości obrazka.
Żeby wyhaftować taki obrazek trzeba chyba mieć talent artystyczny?
Tak, cała moja rodzina ma zacięcie artystyczne, które i ja odziedziczyłam – moje lalki zawsze miały najładniejsze kreacje w całej okolicy (śmiech).
Pani największy sukces to …
Trudno odpowiedzieć na to pytanie; sukcesy często są niewymierne. Jeżeli jednak muszę coś wymienić, to krótko mówiąc – moje dzieci.
Książka czy film?
Zdecydowanie książka. Lubię czytać książki podróżnicze, opowiadające o innych kulturach, reportaże z miejsc, gdzie toczą się konflikty. Lubię również czytać książki o tematyce społecznej. Chętnie sięgam też po kryminały. Ostatnio ogromne wrażenie zrobiła na mnie książka „Pożegnaj się” Lisy Gardner.
Wiemy już, że lubi Pani haftować, czytać książki – czy coś jeszcze?
Tak – jak na geografa przystało – uwielbiam podróże. Dobrze czuję się w klimacie śródziemnomorskim; podoba mi się zwłaszcza rejon Morza Śródziemnego. Szczególnie miło wspominam wyjazd do Albanii. Ten kraj i jego mieszkańcy zrobili na mnie niesamowite wrażenia. Uwielbiam tamtejszą kuchnię a zwłaszcza owoce morza! Chciałabym kiedyś pojechać tam raz jeszcze.
Lubię też spacery po lesie – leśne zapachy, odgłosy ptaków.  
Pani dewiza życiowa to ..
„Żyj tak, aby Tobie było dobrze i wszystkim wokół Ciebie”.
Plany na przyszłość?
Bardzo lubię zwierzęta – przygarnęłam już kotka i dwa bezdomne psy ze schroniska. Zawsze w moim domu były zwierzęta. Myślę, że w przyszłości, kiedy będę miała trochę więcej wolnego czasu, zajmę się zwierzętami, zwłaszcza tymi, których nikt nie chce.
Czy coś jeszcze chciałaby Pani dodać?
Chyba tylko to, że nigdy się sama ze sobą nie nudzę (śmiech).
Życzę zatem, by tak zostało. Życzę również spełnienia marzeń i wielu sukcesów. Dziękuję za rozmowę.