sobota, 5 września 2015

Fizjoterapeutka, biegaczka i ... - Karolina Stec - Cybruch

Etatowa mama, przedsiębiorca, fizjoterapeutka, sportowiec amator, współorganizatorka wielu imprez sportowych. Mówi o sobie; „osoba szybka i postrzelona” – Karolina Stec – Cybruch.
Prowadzi Pani studio masażu. Skąd pomysł na własną działalność?
Nie chciałam „siedzieć na pieluchach". Wiedziałam, że może być trudno o pracę na etacie, więc podjęłam ryzyko pracy na własny rachunek z jakimś tam „zapasem szczęścia w kieszeni” i … udało się! Gabinet całkiem fajnie funkcjonuje już od trzech lat .
Może to magia nazwy – „Idylla”?
Hmmm, może... Chciałam (i chcę nadal), żeby pobyt tutaj dobrze się kojarzył. Ma być klimatycznie i przytulnie. Pacjent ma wyjść stąd zrelaksowany i zadowolony, no i w lepszej kondycji fizycznej!
Co jest najtrudniejsze w prowadzenie własnej działalności, a co sprawia największą radość?
Według mnie najtrudniejsze jest pilnowanie wszystkich terminów urzędowych i zarabianie na opłaty. Co sprawia największą radość? Bez wątpienia pacjent, który przychodzi po raz kolejny z rzędu i mówi, że zabiegi mu pomagają, że czuje się lepiej i po dłuższym czasie znowu wraca. Wtedy widzę i wiem, że to co robię, przynosi efekty a więc ma sens.
Kto najczęściej jest pacjentem Pani studia masażu?
Przychodzą zarówno kobiety jak i mężczyźni, osoby z problemami zdrowotnymi, dużo sportowców – głównie piłkarze, koszykarze, cykliści, biegacze a ostatnio tenisistki stołowe.
Co Pani im oferuje w swoim gabinecie?
W ofercie studia „Idylla” są różnego rodzaju masaże (np. klasyczny, relaksacyjny, limfatyczny, antycellulitowy), zabiegi na twarz (przeciwzmarszczkowy czy liftingujący) i całe ciało (np. okłady borowinowe) oraz rytuały na ciało
Które z nich wykonuje Pani najczęściej?
Najczęściej wykonywane zabiegi to oczywiście wszelkiej maści masaże, głównie na kręgosłup i nogi. Coraz więcej pań  -  a ostatnio i panów – przychodzi na relaksacyjny masaż całego ciała olejkami, czyli masaż aromatoterapeutyczny.
Jaki zabieg wykonuje Pani najchętniej na innych, a który chciałaby Pani mieć wykonany na sobie?
Zabieg, który najchętniej wykonuję, to „czekoladowa rozkosz”. Robię wtedy peeling całego ciała, następnie masaż na czekoladzie, na koniec wmasowuję serum czekoladowe.
Przyznaję, że po takim zabiegu zawsze chętnie sięgam po kawałek czekolady, którą - na wszelki wypadek - trzymam w biurku.
Co ja bym chciała? Myślę, iż nie będę tu oryginalna, gdy powiem, że masaż klasyczny. Kiedy stoi się przez kilka godzin, taki masaż to ogromna ulga.
Pacjent/pacjentka, który szczególnie zapadł Pani w pamięci?
Bez wątpienia był nim ważący ok. 200 kilogramów pan – jeden z członków Klubu Morsów, który przyjechał do nas z Krakowa na pożegnanie sezonu. Pożegnanie sezonu było połączone z testowaniem wytrzymałości mojego nowego stołu do masażu. Okazało się, że daliśmy radę,  a stół służy mi do tej pory. 
Ostatnio nawiązała Pani współpracę ze sportowcami.  
Tak, udało mi się nawiązać współpracę z p. Zbigniewem Nęckiem – trenerem tarnobrzeskich tenisistek - i teraz codziennie mam 2-3 zawodniczki. Ponadto przed zawodami odbywającymi się w Tarnobrzegu nasze tenisistki przychodzą do mnie na odnowę biologiczną, masaże przedstartowe, zabiegi fizykalne, mające doprowadzić je do dobrej kondycji przed startem.
Wiem, że to nie jedyny Pani kontakt ze sportem.
Rzeczywiście. Od półtora roku – żeby nie siedzieć w domu i nie być statystyczną mamą -  zaczęłam amatorsko biegać. Oprócz biegania staram się też wyjeżdżać na półmaratony i różne biegi uliczne.
A zatem Pani największy sukces sportowy to …
Zajęcie 1 i 2 miejsca w swojej kategorii wiekowej w Stalowej Woli i Gorzycach.
Patrząc na Pani figurę stwierdzam, że to się opłaca …
(Śmiech)
A skąd w ogóle zainteresowanie sportem?
Myślę, że to częściowo z racji mojego zawodu, który jest również trochę prozdrowotny.
Pani dewiza życiowa …
Mam zasadę, żeby nie poddawać się łatwo, żeby się uśmiechać i ciągle iść do przodu.
Z czego jest Pani najbardziej dumna?
Z mojego syna Bartusia oraz tego, że „Idylla” fajnie funkcjonuje!
Jak Pani spędza wolny czas?
Nie mam go zbyt wiele, ale w tak zwanym międzyczasie najchętniej przebywam w domu ze swoim dzieckiem. Chodzimy wtedy na spacery, bawimy się – po prostu ze sobą przebywamy.
Książka czy film?
Zdecydowanie książka.
Czego by Pani nigdy nie zrobiła.?
Nie wiem. Jeśli chodzi o jakieś ekstremalne sytuacje to na pewno nie podjęłabym się uczestnictwa w zawodach związanych z pływaniem, ponieważ bardzo boję się wody.
Plany na najbliższą przyszłość? Marzenia?
Chciałabym kontynuować współpracę z tenisistkami a także zwiększyć powierzchnię swojego gabinetu, aby było bardziej przestrzennie. Chciałabym mieć również osobne pomieszczenie na sprzęt, który posiadam. Marzy mi się 2 tygodnie prawdziwego wypoczynku, np. w Bieszczadach.
Życzę zatem, by te plany i marzenia spełniły się jak najszybciej. Serdecznie dziękuję za rozmowę.

5 komentarzy:

  1. Realizacji życiowej dewizy i wszystkich planów

    OdpowiedzUsuń
  2. pomyślności w działaniach; więcej takich pomysłowych pań to nasz sport amatorski i zawodowy
    od razu wypłynie na szerokie wody

    OdpowiedzUsuń
  3. Autorka bloga jest polonistką?! Dziwne. Rozmowy chyba przeprowadza kto inny, a autorka bloga tego nie czyta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za uwagi. Rzeczywiście jest kilka drobnych niedociągnięć, jednak ten tylko się nie myli, kto nic nie robi. Jeśli autor/autorka komentarza jest jednak takim specjalistą w dziedzinie języka polskiego, to może by się ujawnił/ła?

      Usuń
    2. Myślę,że kogoś pożera zazdrość.Blog jest bardzo ciekawy.Głowa do góry.

      Usuń