sobota, 14 listopada 2015

„Los mi sprzyja” – Monika Kutyła – Kozłowska


Projektantka wnętrz, miłośniczka zwierząt, podróżniczka i wegetarianka - to najkrótsza charakterystyka Moniki Kutyły – Kozłowskiej 
 
Pani Moniko – proszę powiedzieć kilka słów o sobie i swojej pracy.
Nazywam się Monika Kutyła – Kozłowska. Obecnie w Tarnobrzegu prowadzę własną firmę Soul Design. Zaczynałam od projektowania mebli na wymiar – głównie kuchni i szaf. Z czasem projekty mebli przestały wystarczać i dlatego postanowiłam zakończyć ten etap mojej pracy.
Lubię się rozwijać, więc postanowiłam wziąć sprawy we własne ręce. Wtedy też podjęłam decyzję, że chcę prowadzić własną działalność. Zaczęły się różne kursy, szkolenia, targi i konferencje branżowe. Jestem absolwentką Krakowskiej Szkoły Projektowania Wnętrz, wzięłam także udział w największych międzynarodowych targach wyposażenia wnętrz, czyli Salone del Mobile Milano w Mediolanie i tam utwierdziłam się w przekonaniu, że to jest to, co chcę robić - a ponieważ los mi sprzyja – zakwalifikowałam się do projektu „Kobiety Sukcesu” organizowanym przez Tarnobrzeską Agencję Rozwoju Regionalnego. Środki z dotacji pomogły otworzyć mi własną działalność gospodarczą.
Co sprawia Pani największą satysfakcję?
 W pracy zawodowej największą satysfakcję sprawia mi kontakt z ludźmi. Uwielbiam patrzeć jak koncepcja projektu przeradza się w rzeczywistość a efekt końcowy powoduje uśmiech na twarzy Inwestora.
Czy klienci mają swoje wizje czy też zdają się na Pani pomysły?
Roźnie z tym bywa. Z reguły Inwestorzy przychodząc do projektanta oczekują ciekawych propozycji i funkcjonalnych rozwiązań. W każdym projekcie przedstawiam Inwestorom trzy odmienne koncepcje układu funkcjonalnego, kolorystyki, okładzin ściennych. Podczas wstępnej rozmowy z Inwestorem staram się określić styl, który jest mu najbliższy i w którym będzie się dobrze czuł. Zdarza się, że Inwestor zgłaszając się do mnie ma swój pomysł, który pragnie zwizualizować i upewnić się w słuszności swoich założeń, a  jednocześnie  przygniata go mnogość dostępnych materiałów.  
Co w takim razie jest najtrudniejsze?
Zdecydowanie, największą trudnością dla mnie było opanowanie programu na platformie CAD-owskiej. Na szczęście mam to już za sobą. Poza tym wolę tworzyć projekty niż zajmować się papierkową robotą. Obecnie wiele wysiłku wkładam w synchronizację prac wykończeniowych, gdzie trzeba zgrać wiele ekip: elektryka, hydraulika, płytkarzy, producenta mebli na wymiar itp.– czasami to prawdziwe wyzwanie, szczególnie wtedy, gdy Inwestor zleca projekt z nadzorem autorskim.
Projektowanie kojarzy mi się z deską kreślarską …
To już odległa przeszłość. Obecnie są do tego konkretne programy komputerowe. Ciekawym rozwiązaniem, z którego korzystam jest Panorama -  aplikacja, dzięki której możliwa staje się interaktywna prezentacja projektu ukazanego w taki sposób, jak będzie wyglądał po realizacji. Narzędzie to wzbudza wiele zainteresowania i pomaga w komunikacji.
Co najbardziej lubi Pani projektować?
Najbardziej? Pokoje młodzieżowe – tam najbardziej można poszaleć!
A czy zdarza się Pani, że np. pijąc kawę rysuje Pani na kartce jakiś projekt, nad którym Pani właśnie pracuje?
Oczywiście! To jest mój największy nałóg (śmiech). Często robię to nieświadomie.
Jak często zmienia Pani wystrój własnego domu?
Przyznaję, że robię to stosunkowo często. W przyszłym roku planuję większy remont, dlatego teraz muszę się powstrzymywać od większych zmian i nie ukrywam, że jest mi ciężko.
Przemeblowania robiłam od dziecka. Meble w moim pokoju – ku radości mamy – stały chyba na wszystkich ścianach. Widocznie było mi to pisane (śmiech).
Największy sukces?
Myślę, że dopiero przede mną.
Co Pani robi w wolnym czasie?
Dużo czasu spędzam z rodziną, spotykam się z przyjaciółmi, jeżdżę rowerem. Moją wielką miłością są zwierzęta – mam 2 psy i kota. Uwielbiam tez podróżować. Gdy mam trochę więcej wolnego czasu udaję się w jakąś dalszą podroż.
Najbardziej egzotyczna podróż  do tej pory to …
Indie
Ooo, to dość nietypowo!.
Tak, bardzo lubię poznawać inne kultury, zwyczaje, podpatrywać życie codzienne i szukać uniwersalnych prawd. Każda podróż to także masa inspiracji wnętrzarskich. Następna trasa, jaką planuję przemierzyć z mężem prowadzi do Chin.
Książka czy film?
Książka. Zdecydowanie. Książki pomagają mi odpocząć, spojrzeć na świat oczyma wyobraźni. Lubię poezję poetów przeklętych, prozę W. Myśliwskiego.
Wspomniała Pani, że jest wegetarianką. Dlaczego?
Wynika to z mojego światopoglądu i bezgranicznej miłości do zwierząt. Cokolwiek robimy prędzej czy później do nas wraca, staram się żyć w zgodzie z własnym sumieniem i postępować uczciwie wobec siebie i innych. Od kiedy zaczęłam myśleć i postępować w ten sposób wszystko stało się prostsze. Ponadto uważam, że jest to po prostu zdrowa dieta pełna owoców i warzyw.
Czego by Pani nigdy nie zrobiła?
Nigdy nie skrzywdziłabym świadomie drugiego człowieka ani zwierzęcia, nie chciałabym też brać udziału w jakichś ekstremalnych sportach wodnych, ponieważ nie umiem pływać.
Z czego jest Pani najbardziej dumna?
Z męża, rodziny, siebie, z tego jak żyję, ale to zawdzięczam rodzicom, temu, jak mnie wychowali.
Wiem, że lubi Pani pomagać.
Tak. Jestem wolontariuszką w schronisku Stowarzyszenia „Chrońmy Zwierzęta’. Ostatnio zaangażowałam się - również jako wolontariuszka - do projektu Szlachetna Paczka. Uważam, że zbieramy plony własnych działań. Jeśli chcę być szczęśliwa staram się uszczęśliwiać otaczających mnie ludzi. Fajnie jest komuś pomóc, spojrzeć na świat z innej perspektywy. Przy okazji daje to dużą satysfakcję. Jeśli mogę pomóc – dlaczego miałabym tego nie robić?
Plany? Marzenia na przyszłość?
Jeśli chodzi o plany zawodowe to ciągły rozwój. Moim marzeniem jest zobaczyć wszystkie nowe siedem cudów świata. Myślę również o powiększeniu rodziny.
Życzę zatem, by te marzenia pomału się spełniały. Dziękuję za rozmowę.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz