środa, 4 listopada 2015

Praca jest moją pasją - Magdalena Wrońska

Wielbicielka Witkacego, pomysłodawczyni i realizatorka wielu projektów unijnych i nie tylko - Magdalena Wrońska
Naszą rozmowę zaczęła Pani od słów „Praca jest moją pasją”. Proszę nam zatem powiedzieć, czym Pani się zajmuje?
Pracuję w Tarnobrzeskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, gdzie od wielu lat zajmuję się realizowaniem projektów, nie tylko unijnych. Moja praca częściowo jest pracą biurkową
 i jako taka wydaje się mało ciekawa. Tak jednak nie jest.
Po pierwsze realizowane przeze mnie zadania wymagają pracy zespołowej z wieloma bardzo ciekawymi ludźmi. Są to moi koledzy z Agencji, a także inne osoby zaangażowane w rozwój lokalnych społeczności. Dzięki nim swoją pracę mogę wykonywać efektywnie, w dobrej atmosferze, wyzwalającej moją kreatywność, dającej dużo satysfakcji z wysiłku, jaki należy podejmować w czasie często niezależnym ode mnie.
Po drugie moje projekty skierowane są do przeróżnych grup osób: od bardzo młodych, po seniorów, od przedsiębiorców po osoby wykluczone społecznie. Ostatnio realizowałam np. projekt dla szkół w zakresie wdrażania innowacyjnych programów nauczania z matematyki, techniki i edukacji dla bezpieczeństwa a jednocześnie projekt dotyczący polepszenia jakości wody wspólnie z Tarnobrzeskimi Wodociągami. Ponadto prowadzę szkolenia, doradztwo dotyczące możliwości jakie stwarzają fundusze unijne. Lubię wyzwania, dlatego próbuję swoich sił na różnych polach. Im trudniejszy projekt i większe wyzwanie, tym chętniej się za to zabieram. Moim zadaniem jest wymyślenie projektu, dopasowanie do niego budżetu, postawienie celów, opracowanie zadań i jego realizacja zgodnie z wytycznymi. Nie ukrywam, że jest to trudne, nawet bardzo trudne. Trzeba połączyć wiadomości z różnych dziedzin nauki począwszy od humanistycznych, przez ekonomiczne, matematyczne, logiczne, prawne i inne.
Jest Pani również członkiem stowarzyszenia Tarnobrzeskie Forum Rozwoju oraz Fundacji Ludzie Umiejętności Kultura.
Tak, oprócz pracy udzielam się też społecznie. Obecnie np. zajmuję się organizacją Uniwersytetu III Wieku w Grębowie. Odbyliśmy już pierwsze spotkania. Mam nadzieję, że już niedługo zacznie on działać. Gmina Grębów ma duży potencjał – właściwie w każdej wsi aktywnie działają zespoły folklorystyczne, a więc są ludzie, którym się coś chce robić.
Współpracujemy również z Ukrainą. Ostatnio gościliśmy dzieci z tamtego rejonu. Pokazaliśmy im Sandomierz, Łańcut, Baranów Sandomierski. Druga grupą byli samorządowcy. Na Ukrainie zmienia się teraz system samorządowy, dlatego takie szkolenia są im potrzebne. Ponadto współpracujemy z tamtejszą Polonią. Rozpoczynamy też współpracę z Polonią w Brazylii. Proszę sobie wyobrazić, że Polacy tam zamieszkujący pielęgnują język polski, który przekazują sobie ustnie z pokolenia na pokolenie. Gdy się ich posłucha to ma się wrażenie, że nagle przenieśliśmy się do soplicowskiego XIX wiecznego dworku i słuchamy języka Mickiewicza.
Słyszałam, że ma Pani imponujące wykształcenie.
Czy imponujące to nie wiem, ale trochę się tego uzbierało. Skończyłam studia polonistyczne  oraz ekonomiczne, ponadto studia podyplomowe – marketing oraz zamówienia publiczne. Po drodze oczywiście dziesiątki różnych kursów, szkoleń itd.
Czy oprócz pracy ma Pani jakąś pasję?
Tak. Jest nią zdecydowanie literatura, teatr i film. Moją wieloletnią literacką miłością jest Stanisław Ignacy Witkiewicz. Potrafiłam całe kieszonkowe przeznaczone na wakacje wydać na nowy album Witkiewicza, który znalazłam w antykwariacie. Co roku bywam w teatrze jego imienia w Zakopanem. Oczywiście czytuję też wielu innych autorów, śledzę nowości wydawnicze. Wiele czasu spędzam również w przydomowym ogrodzie. Kiedy jestem zbyt obciążona pracą umysłową lubię zrelaksować się przy … pieleniu chwastów.
Z czego jest Pani najbardziej dumna?
Podzieliłabym to na dwa obszary. W obszarze osobistym za swój sukces uważam stworzenie ze swoimi najbliższymi szczęśliwej rodziny, która daje mi poczucie bezpieczeństwa. W obszarze zawodowym cieszy mnie fakt, że współpracuję z zespołem kreatywnych i twórczych osób, który współtworzę i na którego rozwój i profesjonalizm mam wpływ. Z tego jestem naprawdę dumna.
Czas, by wyjawiła nam Pani swoje motto życiowe, wartości, którymi się Pani kieruje?
W życiu kieruję się logiką, wyciągam wnioski, do tego dodaję kobiecą intuicję. Nie mam jakiegoś szczególnego motta, może „carpe diem” (chwytaj dzień). Lubię życie, staram się wykorzystywać wszystkie okazje, jakie oferuje mi los. Cenię sobie przyjaciół, w stosunku do których staram się być lojalna, czego również oczekuję w zamian.
Czego by Pani nigdy nie zrobiła?
Trudno odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ nigdy tak do końca nie wiemy, co zrobimy, jak zachowamy się w danej sytuacji, zwłaszcza trudnej dla nas.
Plany na przyszłość? Marzenia?
Plany? Dalsza działalność w zakresie realizacji projektów. Mam bardzo wiele pomysłów na nowe, coraz ciekawsze i rozległe przedsięwzięcia w Polsce i zagranicą. Chciałabym też, aby mój 15-letni syn zdobył wykształcenie i był przygotowany do życia, które będzie dawać jemu i jego najbliższym jak najwięcej satysfakcji.
A marzenia? Zachować wewnętrzny spokój oraz by moi najbliżsi byli szczęśliwi. I jeszcze jedno – chciałabym, żeby zostało po mnie coś trwałego.
Życzę zatem, by tak się stało. Dziękuję za rozmowę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz