niedziela, 1 listopada 2015

Wielbicielka południa Europy - Teresa Wrzesińska

Z zawodu i zamiłowania  organizatorka wielu imprez turystycznych, założycielka tarnobrzeskiego oddziału PTTK, była pracownica OSiR, obecnie przewodnicząca Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów – Teresa Wrzesińska

Pani Tereso – obecnie szefuje Pani tarnobrzeskiemu oddziałowi Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów. Proszę nam powiedzieć, co Związek oferuje swoim członkom?
Związek Emerytów, Rencistów i Inwalidów w swojej działalności statutowej zapisaną ma pomoc dla osób starszych i samotnych. Najbardziej rozwinięta jest jednak działalność prowadzona w formie relaksu. Wszyscy doskonale wiemy, jak ważny jest kontakt z drugim człowiekiem, zwłaszcza dla starszych osób, które często czują się niepotrzebne czy wręcz odrzucone. Chodzi o to, by wyciągnąć ich z domu, pokazać, że tak zwana jesień życia też może być piękna.
Jedną z form tego relaksu są wycieczki.
Tak. W okresie od kwietnia do października organizujemy dla swoich członków i ich współmałżonków wycieczki po różnych miejscach w Polsce. Staramy się tak przygotować trasy, by były atrakcyjne, niekoniecznie jednak do znanych miejscowości (nie znaczy to jednak, ze takich też nie organizujemy). Wycieczki odbywają się jeden lub dwa razy w miesiącu. W tym roku byliśmy np. w Łodzi, Reymontowskich Lipcach, Skierniewicach, wcześniej w Łodzi i podkrakowskich Bronowicach – tu oprowadzała nas starsza pani (wnuczka Stanisława Wyspiańskiego), która w bardzo ciekawy sposób opowiadała zarówno o Bronowicach jak i swoim dziadku. Trzeba powiedzieć, że wycieczki cieszą się naprawdę dużym powodzeniem. Nie wykupujemy ich przez biura turystyczne, ale każdą trasę, miejsca noclegowe, restauracje i inne atrakcje organizujemy sami, co przy okazji bardzo obniża koszty.
Organizujemy również – choć zdecydowanie rzadziej – wycieczki zagraniczne. Byliśmy m.in.  na Litwie (Wilno), Ukrainie (Lwow), Węgrzech (Eger).
Na co jeszcze może liczyć emeryt czy rencista?
Organizujemy także szereg różnego typu spotkań. Niektóre z nich mają charakter cykliczny, np. spotkania opłatkowe czy Dzień Seniora.  Co roku na ogródkach działkowych organizujemy również ogniska połączone z pieczeniem kiełbasek, na których śpiewamy i bawimy się. Buduje to wspólnotę i solidarność wśród członków Związku. Organizujemy również spotkania z młodzieżą niepełnosprawną, z którą – z racji  naszego wieku i dość częstych dolegliwości zdrowotnych, jakie nas spotykają – doskonale się rozumiemy.
Zimowa pora z kolei sprzyja wyjazdom do teatru, głównie do Rzeszowa. Kiedy jest sprzyjająca aura organizujemy również kuligi.
Czym jeszcze/- oprócz przedstawionej przez Panią  działalności – zajmuje się Związek?
Rozprowadzamy zaświadczenia uprawniające do ulgowych biletów na przejazdy pociągiem, współpracujemy z Urzędem miasta lub – w zależności od potrzeb – z innymi instytucjami (np. MOPR-em). Warto wspomnieć, że dużo ludzi przychodzi do nas, żeby po prostu porozmawiać, pożalić się czy też czymś pochwalić.
Ilu członków liczy Związek?
Aktualnie 130. Warto dodać, ze nie jesteśmy związkiem branżowym i naszym członkiem może zostać każdy emeryt i rencista. Opłata członkowska to tylko 30 zł rocznie.
Chciałabym teraz więcej dowiedzieć się o Pani.
No cóż. Skończyłam technikum hotelarsko – turystyczne, przez długie lata byłam kierowniczką pierwszego tarnobrzeskiego Hotelu nadwiślańskiego, pracowałam w Ośrodku Sportu i rekreacji, zakładałam tarnobrzeski oddział PTTK, odpowiadałam za organizację wielu imprez turystycznych. Po przejściu na emeryturę  przez trzy lata 2 razy w tygodniu udzielałam się charytatywnie w świetlicy o. dominikanów, gdzie spotykałam się z dziećmi.
Co Pani robi w wolnym czasie?
Wbrew pozorom czasu dla siebie mam naprawdę mało. Kiedy już jednak znajdę wolną chwilę uwielbiam spacerować (zwłaszcza po Miechocinie i Sandomierzu). Ponadto jestem ogromną pasjonatką południa Europy Włochy, Grecja, francuskie Lazurowe Wybrzeże, Monako to kraje, które już kiedyś zwiedziałam i chętnie bym tam pojechała raz jeszcze. Urzeka mnie ich klimat, położenie góry, woda, słońce, jedzenie, klimat. Jednym słowem wszystko! Uwielbiam oglądać filmy turystyczne, szczególnie oczywiście te o południu Europy.
Lubi Pani oglądać filmy a co z książkami?
Bez książki nie usnę i bez książki nie wstanę. Nie wyobrażam sobie dnia, w którym nie przeczytałabym choćby kilku stron.
Pani motto życiowe to …
Być zawsze sobą, żebym nic sobie nie mogła zarzucić.
Największy sukces to …
Nie uważam, ze moje życie to pasmo sukcesów. Jestem zdrowa, ludzie są zadowoleni z tego, co robię. Za dużo mi do szczęścia nie trzeba. Cieszę się, że jeszcze mi się chce coś robić.
Czego zatem nigdy by Pani nie zrobiła?
Mam ogromny lęk wysokości, więc na pewno odpadają wszelkie rzeczy z tym związane. Kiedyś sporym wyzwaniem było dla mnie wyjście na balkon – mieszkam na 3 piętrze.
Plany na przyszłość? Marzenia?
Chciałabym być przede wszystkim zdrowa, żeby jeszcze organizować te swoje wycieczki, być z ludźmi; żeby jak najdłużej było tak jak do tej pory.
Życzę zatem przede wszystkim duzo zdrowia i sił do realizacji kolejnych wyjazdów. Dziękuję za rozmowę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz