wtorek, 29 grudnia 2015

„Ciągle coś mi w duszy gra” – Barbara Kowal


Śpiewa, gra na instrumentach, tańczy (dla przyjemności). Muzyka towarzyszy jej zarówno w życiu zawodowym (nauczyciel muzyki) jak i prywatnym – Barbara Kowal

Pani Barbaro – skąd wzięła się u Pani miłość do muzyki?
Myślę, że zaczęła się już w dzieciństwie. Kiedy moi rodzice zauważyli, że mam smykałkę do muzyki - którą potwierdził nauczyciel ze szkoły muzycznej – wręcz zmusili mnie do ukończenia szkoły muzycznej. Wtedy nie wydawało mi się to takie fajne i oczywiste, ale teraz wiem, że bez tej szkoły nie byłabym dziś tym, kim jestem.
Pierwszym instrumentem, na którym Pani grała …
Były skrzypce.
Musi mieć zatem Pani fenomenalny słuch. Z tego co wiem, nie każdy ma na tyle dobry, by grać na tym instrumencie!
Rzeczywiście, słuch chyba mam dobry.
Czy jeszcze na czymś Pani gra?
Tak, oprócz skrzypiec potrafię grać na fortepianie, flecie, dzwonkach i gitarze (to mój ulubiony instrument); właściwie potrafię zagrać na wielu instrumentach.
Wiem, że Pani nie tylko gra, ale i śpiewa.
Tak, uwielbiam śpiewać. Moja córka mówi, że właściwie każde słowo kojarzy mi się z jakąś piosenką i niemal natychmiast zaczynam ją śpiewać. Zdarza mi się nucić coś przechodząc w sklepie między półkami.
A co z tańcem?
Oczywiście też lubię, gdy jest tylko ku temu okazja; czasem tańczę nawet gotując (śmiech).
Czy ma Pani jakiś szczególnie ulubiony rodzaj muzyki?
Nie. Kocham każdy (no, może z małymi wyjątkami) typ muzyki, choć najbardziej kocham Wolfganga Amadeusza Mozarta. Uważam, że każdy powinien wsłuchać się w Jego muzykę.
Czy zgadza się Pani ze stwierdzeniem, że muzyka łagodzi obyczaje?
Bez wątpienia! Uważam, że Ci, którzy słuchają muzyki są spokojniejsi, łagodniejsi, wrażliwsi, lepsi …
Pani życie zawodowe jest również związane z muzyką.
Rzeczywiście – jestem nauczycielem muzyki, pracuję również w świetlicy szkolnej. Nauczycielem chciałam być odkąd pamiętam. Ukończyłam na WSP nauczanie początkowe,  ale z „duchem potrzeb” zrobiłam studia podyplomowe z „Muzyki w szkole zreformowanej”.
Pamięta Pani początki swojej pracy?
Tak, na dzień dobry dostałam 11 klas ósmych! Tamten okres wspominam jednak bardzo miło. Robiłam to, co chciałam robić najbardziej. Potem – po reformie szkolnictwa – przez trzy lata byłam „panią od nauczania początkowego”, a następnie nauczycielem, wychowawcą świetlicy. Wszystkie te funkcje pełniłam w Szkole Podstawowej nr 10, w której zresztą pracuję do tej pory. Już prawie 20 lat … Ponadto od 12 lat jestem nauczycielem muzyki w Zespole Szkół Społecznych im. Małego Księcia. Tak wiec całe moje życie zawodowe – tak czy siak – łączy się z muzyką. W swoich uczniach staram się zaszczepić miłość do każdego typu muzyki. Zaczynam od klasycznej i przyznaję, ze początkowo uczniowie nie chcą jej słuchać. Najczęściej wynika to jednak z tego, że po prostu jej nie znają. Z czasem sami zaczynają się jej domagać.
Pani Basiu – przejdźmy teraz do innej sfery życia. Wiem, że angażuje się Pani w wiele akcji charytatywnych.
Czy wiele to nie wiem. Wychodzę jednak z założenia, że jeśli w jakikolwiek sposób mogę komuś pomóc, to dlaczego mam tego nie zrobić? Staram się brać udział w różnych inicjatywach – obojętnie czy jest to Góra Grosza, Szlachetna Paczka, WOŚP, zbiórka żywności organizowana przez Banki Żywności czy pomoc dla zwierząt w schronisku.
Z czego jest Pani najbardziej dumna?
Na pewno z moich dzieci: syn właśnie kończy szkołę średnią, córka jest w II klasie gimnazjum.
Czego by Pani nigdy nie zrobiła?
Chyba nie będę zbyt oryginalna, ale na pewno nie skrzywdziłabym świadomie drugiego człowieka. Myślę też, że sporty ekstremalne odpadają – ze względu na dzieci i moich rodziców. Nie stać mnie już na taką „ekstrawagancję”. Choć kto wie… licho nie śpi.
Pani motto życiowe to?
 „Wstawaj! Walcz! Nie poddawaj się! Świat należy do Ciebie!’’ albo „Lepiej żałować, że się coś zrobiło; niż żałować, że się czegoś nie zrobiło ;)”
Książka czy film?
Książka, na pewno książka. Choć kocham filmy! W tym roku miałam ten luksus, że w czasie wakacji wsiadałam w samochód, jechałam nad Jezioro Tarnobrzeskie, rozkładałam kocyk i oddawałam się przyjemności czytania książek. To coś cudownego!
Plany na przyszłość? Marzenia?
Właściwie to nie mam marzeń, każdy plan staram się realizować. Nie, jednak mam marzenie, a nawet dwa. Chciałabym, aby moje dzieci wyrosły na porządnych ludzi i radziły sobie w życiu oraz żeby moi rodzice żyli jak najdłużej.
Życzę zatem, by tak się stało. Bardzo dziękuję za rozmowę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz