niedziela, 7 lutego 2016

„Mam dwie pasje: druty i działkę” – Marta Kwiatkowska


Tarnobrzeżanka od pokoleń. Jesienią i zimą dzierga na drutach, wioną i latem najczęściej można ją spotkać na działce. Jak sama mówi – druty i działka to jej pasja. Jak się okazuje nie tylko to – Marta Kwiatkowska.
Pani Marto – proszę powiedzieć parę słów o sobie.
Nazywam się Marta Kwiatkowska. Z zawodu jestem oligofrenopedagogiem. Przez 25 lat pracowałam w szkole specjalnej. Obecnie moja kariera zawodowa już się zakończyła i od kilku lat jestem emerytką.
Co Panią skłoniło do podjęcia takiej właśnie pracy?
Jest to praca, która sprawiała mi dużo radości i satysfakcji. Cieszyłam się nawet  z najmniejszego sukcesu swoich uczniów. Czasem na taki sukces trzeba było czekać bardzo długo.  
Czy teraz na emeryturze nie tęskni Pani za pracą? 
Nie, chociaż bardzo ją lubiłam. Jestem teraz szczęśliwą emerytką. Uważam, że każdy wiek ma swoje piękne strony tylko trzeba umieć je zauważać.
 Na swoim blogu „Nitki Emerytki” pisze Pani, że ma dwie pasje: druty i działka. Zacznijmy może od tej pierwszej. Skąd wzięła się pasja dziergania? 
Moja przygoda z drutami zaczęła się już we wczesnym dzieciństwie. Gdy  miałam około 5 lat mama po raz pierwszy pokazała mi jak się robi na drutach i – mimo iż byłam dzieckiem nad wyraz ruchliwym – złapałam bakcyla. Zaczynałam od dziergania ubranek dla lalek, potem były czapki, szaliki, skarpety, swetry, cardigany, pledy, poncza ….
                                              

Skąd Pani czerpie pomysły do swoich robótek?
Różnie; czasem wymyślam sama, czasem korzystam z doświadczeń koleżanek, niekiedy sięgam po pomoc do gazetek robótkowych. Niewyczerpanym źródłem inspiracji jest również oczywiście Internet.
Ile czasu – oczywiście średnio – zajmuje Pani zrobienie jednego swetra?
To oczywiście zależy od wzoru, wielkości i grubości wełny. Jeśli to uśrednimy to taki sweterek zrobię za 3 dni.
Co – do tej pory – było największym wyzwaniem?
Nauczenie się dziergania bezszwowego. Dla (chyba każdej) dziewiarki najgorsze jest zszywanie poszczególnych części a zatem, gdy na jednym ze spotkań dowiedziałam się od młodej dziewczyny, że można inaczej, postanowiłam się tego nauczyć.
Czy oprócz dziergania na drutach zajmuje się Pani innymi robótkami?
Tak – szydełkuję i haftuję (głównie krzyżykami), no i szyję.
Największe osiągnięcia w tych dziedzinach to:
Na drutach – pled o wymiarach 1,60 na 2m, na szydełku – narzuta, na maszynie patchworki.
Skąd pomysł na dzielenie się swoją pasją na wspomnianym już blogu?
Właściwie to blog powstał dzięki moim synom. To oni mnie do tego namówili, starszy syn pomógł mi go  założyć, zrobił logo. Dzięki blogowi poznałam inne dziergające blogerki. Spotykamy się raz w miesiącu w Rzeszowie, wymieniamy doświadczeniami.
Drugą Pani pasja jest działka.
Tak, już zachodzę tam, by zobaczyć, co się dzieje, co zaczyna wychodzić z ziemi; planuję, co posieję, posadzę. Muszę zaznaczyć, że działkę kupiłam stosunkowo niedawno, bo jakieś 15 lat temu i przyznam, ze na początku niewiele wiedziałam o jej uprawianiu. Musiałam się wszystkiego uczyć od podstaw, ale było warto. Od kilku lat moja działka zdobywa nagrody lub wyróżnienia w konkursie na najpiękniejszą działkę organizowanym przez ROD Siarkopol.
Co możemy znaleźć na Pani działce?
Sporo różnych rzeczy. Mam kilkaset krzewów ozdobnych jak, azalie, rododendrony, magnolie itp,  z kwiatów najbardziej lubię tulipany - co roku kwitnie ich ponad 500.
Czy ma Pani jeszcze jakieś ukryte pasje?
Chyba nie, chociaż zajmuję się jeszcze jedna rzeczą. Mój pradziad walczył w Powstaniu Styczniowym razem z Juliuszem Tarnowskim, mój dziadek walczył na frontach II wojny światowej. Czułam się zatem  – i czuję nadal – zobowiązana do utrwalenia tej historii i dlatego z członkami rodziny założyliśmy Stowarzyszenie Rodzin Powstańców Styczniowych,. które przed 150 rocznicą ufundowało tablicę upamiętniająca udział  m.in. mojego pradziada w tym powstaniu. Można ją  zobaczyć w kościele o. Dominikanów.
Ponadto wraz z innymi członkami rodziny stworzyliśmy drzewo genealogiczne obejmujące ponad 300 osób z rodziny Zderskich (z której pochodzę) aż do 6 pokolenia wstecz.
Pani motto życiowe to ...
Mama zawsze powtarzała mi; „Rób tak, aby nikt przez ciebie nie płakał”. Staram się żyć właśnie według tej zasady.
Czego by Pani nigdy nie zrobiła?
Na pewno nie skrzywdziłabym świadomie drugiego człowieka; byłoby to sprzeczne z podaną przed chwilą zasadą.
Z czego jest Pani najbardziej dumna?
Jestem mamą dwóch dorosłych synów i to właśnie z nich jestem najbardziej dumna.
Książka czy film?
Trudne pytanie. Film jest oczywiście łatwiejszy w odbiorze, w dodatku można przy nim robić na drutach. Książki też lubię, ale ze względu na wzrok muszę się trochę ograniczać. Czytam głównie reportaże i biografie. Ostatnio czytałam o córce Stalina a także „Życie na pełnej petardzie” księdza Kaczkowskiego.
Plany, marzenia na przyszłość.
Staram się żyć dniem dzisiejszym i za bardzo nie wybiegać naprzód, bo zazwyczaj niewiele z tego wychodzi.
Życzę zatem dużo zdrowia i … odkrycia w sobie jeszcze innych talentów. Dziękuję za rozmowę.   


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz