środa, 24 lutego 2016

Propagatorka sportu, regionalistka, prawnuczka wójta Dzikowa – Jolanta Kret

Propagatorka sportu, zdrowego trybu życia, pasjonatka impresjonizmu, regionalistka, prawnuczka wójta Dzikowa – Jolanta Kret
Pani Jolanto – obecnie jest Pani na emeryturze, ale nadal prowadzi aktywne życie.
Rzeczywiście, nadal mam mnóstwo planów i ciągle rodzą się nowe pomysły, które próbuję realizować.
Zacznijmy może jednak od początku – od Pani pracy zawodowej.
Przez wiele lat byłam nauczycielem wychowania fizycznego w gimnazjum nr 2 w Tarnobrzegu. Początkowo nie udzielałam się bardzo, ponieważ miałam małe dzieci i moja uwaga skupiona była głównie na nich (rodzina jest i zawsze była dla mnie najważniejsza). Kiedy podrosły, dzięki dużemu wsparciu męża i mojej mamy zaczęłam realizować swoją pasję. Chciałam zaszczepić w młodzieży bakcyl sportu, aktywnego życia. Moja praca poszła w dwóch kierunkach – jeden to propagowanie sportu, drugi – organizacja imprez. Dzięki współpracy z Basią Mortką i Basią Moniakowską mogły być realizowane wszystkie moje plany.
Jednym z sukcesów był turniej piłki nożnej.
Tak, zorganizowałam taki turniej, na który zaprosiłam Czarka Kucharskiego. Nagrodą dla zwycięzców były dyplomy z jego autografem.
Kolejny pomysł to:
Zorganizowanie Noworocznego Turnieju Piłki Siatkowej dziewcząt i chłopców pod patronatem Prezydenta Miasta. Wtedy postanowiłam przyznawać zawodnikom nagrody indywidualne, np. król/ królowa ataku, najlepszy rozgrywający itp. Kto nie walczył bezpośrednio na boisku, był zaangażowany w organizację  imprezy.
Organizowała Pani również rozgrywki dla dzieci niepełnosprawnych intelektualnie.
Tak, właśnie dla tych dzieci zorganizowałam gry i zabawy, które zawsze odbywały się dzień przed turniejem. Do organizacji tego przedsięwzięcia włączył się również Zespół Szkół Specjalnych. Udało mi się pozyskać honorowy patronat p. Anny Dymnej a także spotkanie z nią.  Potem przyszły inne pomysły, np. paraolimpiada integracyjna w Bojanowie.
Była Pani też pomysłodawczynią zorganizowania pewnej wystawy ...
Była to wystawa prac plastycznych dzieci naszego gimnazjum i dzieci ze szkoły specjalnej. Wystawa odbyła się w ŚDK w Krakowie z okazji 800-lecia miasta i cieszyła się bardzo dużym zainteresowaniem.
Kolejnym Pani pomysłem jest organizowanie spotkań z ciekawymi ludźmi.
Organizując te spotkania chciałam pokazać, że ktoś, kto pochodzi z małego miasteczka też może w życiu dużo osiągnąć. Moimi - a właściwie naszymi gośćmi - byli m.in. Robert Korzeniowski, Cezary Kucharski, Andrzej Jakubowicz.
Była Pani również propagatorką zdrowego stylu życia.
Tak, ten temat był i jest mi bliski. Dzisiaj z powodzeniem kontynuuje go moja córka Marysia.
Widzę, że tych akcji nazbierało się całkiem sporo. Wiem, że zostało to docenione.
Tak, wielokrotnie otrzymywałam Nagrodę Dyrektora Szkoły czy też Prezydenta Miasta: zostałam odznaczona Medalem Komisji Edukacji Narodowej oraz Brązowym Krzyżem Zasługi.
Za swoją działalność była Pani również nominowana do tytułu Tarnobrzeżanin Roku 2010 w kategorii Przyjaciel Dzieci i młodzieży.
Było mi niezmiernie miło, że moje działania zostały dostrzeżone.
W 2005 roku gimnazjum, w którym Pani pracowała, otrzymało imię pani przodka - Jana Słomki. Co Pani wtedy czuła?
Co czułam? Przede wszystkim poczułam się zobligowana do większej aktywności na tym polu. Postanowiłam znaleźć coś, co łączy nasz XXI wiek z czasami mojego pradziadka. Wymyśliłam projekt „Osobowość szkolna”. Chodziło o uhonorowanie dzieci, które - oprócz nauki – wyróżniają się swoją działalnością na terenie szkoły i swojego miejsca zamieszkania.  Andrzej Niedziałek opracował regulamin i tak się zaczęło. Nagrodą dla zwycięzcy jest roczny kurs wybranego języka w Szkole Językowej WORD, który jest opłacony dzięki wsparciu mojej rodziny oraz dyr. WORD- a – p. Artura Romana. Cieszę się, że projekt spodobał się i w tym roku odbędzie się  już 12 edycja.
Przejdźmy teraz do roku 2012, który w naszym mieście został ogłoszony Rokiem Jana Słomki. Oczywiście Pani czynnie włączyła się w jego obchody.
Starałam się w miarę swoich możliwości. Biblioteka Miejska zorganizowała piękną wystawę, na którą użyczyłam rodzinnych pamiątek. Dzięki współpracy z p. Wisią  Skowrońską i Elą Chruściel został zorganizowany konkurs pt. „Mój Tarnobrzeg, moje wspomnienie”, na który wpłynęło bardzo dużo ciekawych prac literackich i plastycznych.
W trakcie trwania Roku Słomki wystąpiła Pani z gawędą „Życie z pasją” w Bibliotece Pedagogicznej.
Rzeczywiście, poprosiła mnie o to ówczesna p. dyr. Maria Dziamba. Pasją mojego pradziadka było przekazanie następnym pokoleniom tego, co widział, co przeżył. Chciałam zaszczepić w uczniach pasję regionalizmu.
Uczestniczyłam również w Maratonie Czytania „Pamiętników włościanina” autorstwa J. Słomki zorganizowanym z kolei przez p. Stanisławę  Mazur – dyr. Miejskiej Biblioteki w Tarnobrzegu.
Zdopingowana Rokiem Słomki zorganizowałam zjazd rodziny Słomków, w którym uczestniczyło około 70 osób.
Naprzeciwko Urzędu Miasta stoi ławeczka Jana Słomki. Czy siada Pani czasem na niej? Co Pani wtedy czuje?
Z ławeczką jestem związana od początku – towarzyszyłam wszystkim etapom jej powstawania. Tak, czasem na niej siadam. Zdradzę pewien sekret – jeśli się na niej usiądzie i pogłaszcze J. Słomkę po lewej ręce przyniesie nam szczęście!
Czy pochodzenie z tak znanej rodziny bardziej pomaga czy przeszkadza?
Na pewno pomaga. Dość szybko złapałam taką świadomość, że każde życie powinno być w pełni wykorzystane. W odkryciu tej myśli na pewno pomogły mi „Pamiętniki” mojego pradziadka.
Przejdźmy teraz do malarstwa, które jest Pani kolejną pasją.
Jestem zakochana w impresjonizmie. Z ogromną przyjemnością oglądam obrazy impresjonistów, szczególnie Vincenta van Gogha i Stanisława Wyspiańskiego. Lubię też malarstwo historyczne Jana Matejki.
Słyszałam, że lubi Pani zwierzęta
Tak, w naszym domu zwierzęta były zawsze. Pewnie dlatego jeden z synów został weterynarzem. Obecnie mamy Hakerka -  zdobywcę wielu medali.
Pani motto życiowe to …
Mam nawet dwa! Pierwsze to „Siła przykładu” (tego nauczył mnie mój tato); drugie „Co cię nie zabije, to cię wzmocni”
Z czego jest Pani najbardziej dumna?
Bez wątpienia z rodziny. Uważam, że to jest najważniejsze w życiu. Jest ona motorem wszystkich moich działań.
Największy sukces?
Powtórzę się – Rodzina i wykształcenie 4 dzieci.
Czego by Pani nigdy nie zrobiła?
Na pewno nie zjadłabym owoców morza!
Książka czy film?
I książka i film – tylko muszą być dobre. Muszą coś wnieść do mojego życia, czegoś mnie nauczyć.
Plany/ marzenia na przyszłość.
Aktualnie razem z Bogusią Boyen i Krzysiem Zwiefką realizuję spore przedsięwzięcie – chodzi o ufundowanie tablicy upamiętniającej pobyt w naszym mieście arcybiskupa Karola Wojtyły. Przy tej okazji razem z Elą Chruściel, Marią  Pałkus i Patrycją Krakowiak organizujemy konkurs pt „Święte słowa”. Czas realizacji tego projektu wydłuża się, ze względu na trwający remont kościoła  o. Dominikanów.
Jeśli chodzi o marzenia to mam  ich sporo. Chciałabym z mężem wybrać się w podróż życia - przejechać całą Europę i dotrzeć aż do Gibraltaru.
Życzę w takim razie, by te marzenia - a także wiele tych niewypowiedzianych  - zaczęły się spełniać. Dziękuję za rozmowę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz