niedziela, 21 lutego 2016

Roztańczona tarnobrzeżanka - Bożena Pandura


Mówią o niej „najbardziej roztańczona tarnobrzeżanka”. Rzeczywiście – taniec to jej życiowa pasja. Jeszcze aerobik i …. – Bożena Pandura. 
Pani Bożeno – kiedy zaczęła się Pani przygoda z tańcem? Skąd wzięła się ta pasja?
Taniec uwielbiałam od dziecka. Już w wieku 6 lat tańczyłam w zespole „Mali Siarkopolanie”. Skąd wzięła się pasja? Myślę, że po prostu się z nią urodziłam.
Czy ma Pani jakieś ulubione tańce?
Kocham tańce narodowe - szczególnie oberka i poloneza. Tego ostatniego (bezinteresownie) uczę tańczyć przyszłych maturzystów. Młodzież zawsze jest w szoku, kiedy mówię, że nic za to nie chcę. Pomimo wszystko oni i tak starają się mi to wynagrodzić upominkami, które są dla mnie miłym zaskoczeniem ponieważ absolutnie tego od nich nie oczekuję. Dla mnie zapłatą jest fakt, ze każdy z nich mówi, iż ich polonez jest najpiękniejszy! Staram się, aby każdy układ był niepowtarzalny, inny i wyjątkowy, ponieważ oni są tego warci. W tym roku było ich aż pięć. Obym zawsze czuła się tak potrzebna młodzieży. Ponadto uwielbiam tańce towarzyskie, latynoamerykańskie, hip-hop, taniec współczesny, jazz. Kocham też taniec klasyczny - od dziecka chciałam być baletnicą. Generalnie lubię każdy taniec.
Czy każdy może tańczyć?
Tak! Każdy. Zdecydowanie. Nie trzeba mieć zbyt wielkich umiejętności czy super słuchu muzycznego. Trzeba po prostu chcieć. Gdybym mogła roztańczyłabym cały świat!
Oprócz tańca zajmuje się Pani …
Jestem choreografem mażoretek działających przy Tarnobrzeskiej Orkiestrze Dętej, prowadzę też zespół mażoretek w Koprzywnicy. Jestem również nauczycielem wychowania fizycznego i tańca w Katolickim Gimnazjum i Liceum w Tarnobrzegu, nauczycielem tańca w Zespole Szkolno - Przedszkolnym w Ślęzakach (uczę  tam od przedszkola po gimnazjum). Wszystkie te trzy szkoły składają się na  pełny etat nauczycielski! Kocham pracować w tych trzech szkołach, ponieważ dyrekcja jest cudowna a ludzie, z którymi pracuję, tworzą cudowną atmosferę.
Drugą Pani pasją jest aerobik.
Aerobikiem „zaraziłam się” po obejrzeniu filmu „Boskie ciała”. Muszę powiedzieć, że skutecznie, bo ta „choroba”  trwa do tej pory.
Z wykształcenia jest Pani nauczycielem wychowania fizycznego i choreografem tańca współczesnego. Pani droga do zdobycia wykształcenia była jednak dość – nazwijmy to skomplikowana. Myślę, że może być Pani doskonałym przykładem dla innych kobiet na to,  że w każdym wieku można realizować swoje plany.
Tak, rzeczywiście. Zacznę może od początku. Ukończyłam Liceum Ekonomiczne w Sandomierzu, potem na Uniwersytecie Ludowym w Gardzieniewicach zrobiłam Instruktorski Kurs Kwalifikacyjny z dziedziny tańca.  Po dość długiej przerwie, gdy dzieci już podrosły, zdecydowałam się na studia dzienne,  kierunek - wychowanie fizyczne. Ostatnią szkołą była podyplomówka – choreografia tańca współczesnego.
W swoim CV może Pani wpisać również prowadzenie zespołu cheerleaderek Jeziora Tarnobrzeg.
Zgadza się. Prowadziłam zespół przez 3 sezony.
Prowadzi Pani firmę „Bożena Pandura”, która zajmuje się pozaszkolnymi formami edukacji sportowej i rekreacyjnej. Czy to znaczy, że prowadzi Pani również takie zajęcia?
Oczywiście, w końcu jestem nauczycielem wychowania fizycznego. Te zajęcia to głównie aerobik oraz kursy tańca dla par mających zamiar wstąpić w związek małżeński.
Widzę, że jest Pani osobą bardzo zajętą, o czym świadczy choćby fakt, że kilkakrotnie przekładała Pani nasze spotkanie. Wiem, że oprócz tańca i aerobiku ma Pani jeszcze jedną pasję …
Tak. Od stycznia ubiegłego roku zaczęłam swoją przygodę z morsowaniem. Przyznaję, że wtedy pierwszy raz weszłam do lodowatej wody Jeziora Tarnobrzeskiego, co było dla mnie nie lada wyczynem. Kiedy okazało się, że - wbrew obawom – nie zamarzłam, postanowiłam kontynuować  przygodę. Od tamtej pory zrobiłam to już wiele razy.
Czy w tak napiętym grafiku znajduje jeszcze Pani czas na czytanie książek czy oglądanie filmów?
Uwielbiam czytać, choć rzeczywiście  robię to rzadko. Najczęściej czytam książki z polecenia – takie, które dają do myślenia, np. „Bóg nigdy nie mruga” Reginy Brett.
Pani motto życiowe to …
Mam dwa motta życiowe: „Jestem spokojna i pewna siebie. Ufam sobie i innym”. A drugie to:  „Wolę wierzyć, niż jeszcze raz w siebie zwątpić "
Z czego jest Pani najbardziej dumna?
Z moich dzieci. Bez wątpienia to mój największy powód do dumy. Cieszę się, że córka poszła w moje ślady i zaczyna odnosić pierwsze sukcesy, że syn. jest bardzo sprawny fizycznie - już czwarty rok gra Koszykarskiej Ekstraklasie w Tarnobrzegu. Moje dzieci są dla mnie motorem napędowym. Gdyby nie one, nie byłoby mnie tu, gdzie jestem!
Czego by Pani nigdy nie zrobiła?
Nigdy nie mów nigdy, ale na pewno nie skrzywdziłabym nikogo.
Największy sukces?
Chyba jeszcze przede mną. Chociaż nie – może taki, że moja praca to jednocześnie moja pasja?
Plany, marzenia na przyszłość?
W najbliższym czasie zamierzam wziąć udział w zawodach w pływaniu zimowym w Poznaniu.
Jeśli chodzi o marzenia, to przyznaję, że nie lubię tego słowa. Wydaje mi się takie odległe, nierzeczywiste. Staram się realizować swoje plany tu i teraz. Na szczęście na swojej drodze spotykam "Aniołów Stróżów", którzy mnie dopingują, a kiedy trzeba przywołują do porządku! Jednym z nich był nieznajomy ze studiów, który w chwili mojego zwątpienia powiedział: "Przestań rozpaczać, pamiętaj studia są dla wytrwałych!" I jeszcze koleżanka, która powiedziała; "Bożenko, dasz radę! Bo jak nie Ty to kto?". Dziękuję im wszystkim za to, że uwierzyli we mnie. Dziękuję też moim rodzicom, gdyż to oni dali mi to co najlepsze!
Życzę zatem  więcej takich Aniołów oraz realizacji planów – tych najbliższych i tych całkiem odległych. Dziękuję za rozmowę. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz