niedziela, 6 marca 2016

Propagatorka speed ballu, zwolenniczka jogi, wegetarianka – Barbara Mortka.

Pasjonatka siatkówki i nordic walkingu, propagatorka speed ballu, zwolenniczka jogi, wegetarianka – Barbara Mortka. 
Pani Barbaro – na początek proszę powiedzieć kilka słów o sobie.
Trudno jest mówić o sobie, ale spróbuję. Wychowywałam się w świecie biologii i chemii – moja mama była nauczycielką tych przedmiotów. Od początku musiałam być samodzielna, mieć jakiś pomysł na siebie. Ponieważ jak na swój wiek byłam bardzo wysoka toteż niejako naturalne wydawało się skierowanie swojej energii w kierunku sportu.
Czyżby siatkówka lub koszykówka?
Nie, na początku to było pływanie, w którym jednak nie odniosłam większych sukcesów. Bez żalu przerzuciłam się zatem na siatkówkę, która do dziś pozostała moją pasją.
Potem niespodziewanie poszła Pani do technikum rolniczego.
Tak, na początku było mi bardzo ciężko. Nie miałam żadnego doświadczenia w tej dziedzinie– wszystkiego musiałam się uczyć z podręczników. Już wtedy  nie bardzo zgadzałam się z tym, czego nas uczono – szczególnie dotyczyło to sztucznych sposobów żywienia zwierząt i chemicznego nawożenia roślin. Uważałam, że jest to niezgodne z naturą . Kiedy zatem przyszła pora na napisanie pracy dyplomowej wybrałam tematykę ekologicznej uprawy roślin w gospodarstwie biodynamicznym w Nakle nad Notecią koło Bydgoszczy. Było to nie lada wyzwanie, które wymagało cotygodniowych wyjazdów do tego miasta, ale jednocześnie dawało mi mnóstwo satysfakcji. To tam poznawałam zasady funkcjonowania gospodarstwa ekologicznego.
Nie poszła jednak Pani w tym kierunku …
Rzeczywiście, przeważyła moja pasja i miłość do sportu, dlatego wybrałam AWF. Przez cały czas jednak gdzieś „z tyłu głowy” krążyły mi roślinki, ekologia, zioła ..
W końcu udało się to Pani połączyć.
Długo to trwało, ale tak, rzeczywiście w końcu mi się udało. Teraz dopiero czuję się spełniona i szczęśliwa. Myślę, że pomogła mi w tym niedawna przeprowadzka na wieś. Zaczęłam baczniej przyglądać się roślinkom, których – siłą rzeczy – jest tam więcej niż w mieście. Zaczęłam też uprawiać jogę.
Potrzebowała Pani wyciszenia?
.Częściowo tak, wszak sport to ciągła rywalizacja. Jest jednak jeszcze jeden element. Pokonywanie własnych ograniczeń, milimetr po milimetrze, daje mi ogromną satysfakcję. Fascynuje mnie ludzkie ciało, jego zdolności fizyczne, które w połączeniu z psychiką dają znakomite rezultaty. Zaczęłam więcej czytać na ten temat. No i ćwiczyć.
Jest Pani nauczycielem wychowania fizycznego. Chciałabym zapytać teraz o słowo wychowanie. Czy uważa Pani, że przez sport, aktywność ruchową można wychowywać?
Oczywiście. Ruch rzeźbi umysł. Nigdy nie podchodziłam do wychowania fizycznego jako jednego z przedmiotów. To nie biała koszulka i szorty; zbiórka i  słynny skok przez skrzynię. To pokonywanie siebie, swoich ograniczeń. Bardzo podoba mi się obecny system oceniania, w którym nacisk położony jest nie na ustanawianie kolejnych rekordów, ale pokonywanie własnych słabości . Ponadto sport uczy samodyscypliny, systematyczności, samozaparcia, cierpliwości.. Gry zespołowe uczą również współpracy, dobrych manier – czasem trzeba zacisnąć zęby, by nie nakrzyczeć na koleżankę, przez która po raz kolejny straciliśmy punkt czy tez schować dumę do kieszeni i  … pogratulować przeciwnikowi.
Jest jeszcze jeden aspekt – dzieci i młodzież mogą rozładować swoje napięcie, wylądować swoją energię.
Pani Basiu – jako jedna z pierwszych nauczycieli w-f wprowadziła Pani na swoje lekcje speed-ball. Co to takiego?
Jest to gra, w której zawodnicy uderzają rakietami piłkę umocowaną żyłką do stojaka w konkurencjach: na czas, obiema rękami,  również sztafetowo. Jest gra deblowa, singlowa, super solo i solo relay. Młodzież początkowo podchodziła do tego nieufnie, z czasem spodobało jej się coraz bardziej. Napisałam program, dzięki któremu nasza szkoła otrzymała dotację i obecnie możemy poszczycić się 6 takimi stojakami.
Tu muszę się pochwalić pierwszymi sukcesami. Otóż nasza zeszłoroczna absolwentka Natalia Zielonka prowadzona przez pana Przemka Wolana już była na mistrzostwach świata i doszła do ćwierćfinału (na dalsze rozgrywki nie pozwoliła jej kontuzja).
Uprawia Pani również nordic walking.
Tak,  w miejscowości, do której się teraz przeprowadziłam znalazłam grupkę osób chętnych do chodzenia z "kijkami” i tak to się zaczęło.
Prowadzi Pani nie tylko aktywny, ale i zdrowy tryb życia.
Ekologia, zdrowa żywność, zioła to tematy, które – jak już wspominałam – zawsze były mi bliskie. Pozostało to do tej pory. Jestem też wegetarianką. Oprócz tego zgłębiam inne tajemnice wpływu natury na życie człowieka
Jakie jest Pani motto życiowe?
Trzeba wzorować się na mądrych ludziach, ale nie tylko na tym, co mówią – ważniejsze są ich działania. Mam też inną myśl, według której staram się żyć – „zacznij od siebie”. Kiedy mamy ochotę kogoś oceniać, może lepiej na początek dokładnie przyjrzeć się sobie?
Z czego jest Pani najbardziej dumna?
Z rodziny, którą tworzymy a także z miejsca, w którym się teraz znajduję. Nie chodzi mi tu o wartości materialne, ale o akceptację siebie, życia.
Największy sukces?
Nie wiem; zależy, co rozumiemy pod tym pojęciem. Wydaje mi się, że codziennie odnosimy jakieś małe sukcesy, należy je tylko dostrzegać.
Nie zawsze jednak w życiu odnosimy sukcesy. Jaki jest Pani sposób na przezwyciężenie trudności?
Bywa różnie, ale nie trzymam się sztywnych kanonów postępowania, staram się być elastyczna, szukam pozytywnych stron, konfrontuję  swoje oczekiwania z możliwościami.
Czego by Pani nigdy nie zrobiła?
Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Jestem osobą odważną i kto wie, do czego jestem zdolna. Chociaż nie – nie zjadłabym żywego owada!
Książka czy film?
Myślę, że książka. Przy jej czytaniu można się zatrzymać, przemyśleć, pozwolić sobie wejść głębiej w przekaz, przeczytać jeszcze raz jakieś zdanie, które nas zastanowi, coś podkreślić.
Plany/marzenia na przyszłość?
;)) no i tu bym mogła długo…ale Indie i ich kulturę chciałabym poznać bardzo.
Życzę zatem, by tak się stało. Dziękuje za rozmowę.

1 komentarz:

  1. Kolejna nauczycielka. Czy na tym blogu promuje się nauczycielki, widzę tak na zasadzie - jedna pani, drugiej pani a chyba powinno być obiektywnie. Przepraszam jeśli to blog promujący kadrę pedagogiczną, to oczywiście nie mam racji.

    OdpowiedzUsuń