czwartek, 14 kwietnia 2016

„Gotowanie to moja pasja” Monika Zając



Organizatorka wielu imprez o charakterze kulinarnym, pomysłodawczyni Nocy Smaków, która pasją gotowania „Zaraziła” się od swojej babci – Monika Zając


Pani Moniko – proszę powiedzieć nam kilka słów o sobie.
Przeszłyśmy na formę bardziej luźną i - jeśli pozwolisz - pozostańmy w takich relacjach. Przyznam szczerzę, że w roli "przepytywanej" czuję się trochę niezręcznie, bo zazwyczaj to ja przeprowadzam wywiady. Cóż mogę powiedzieć o sobie? Myślę,  że jestem szalona i lubię wyzwania.
Powiedziałaś, że to zazwyczaj Ty przeprowadzałaś wywiady, czyli generalnie byłaś po tej „drugiej stronie”. Może coś więcej o tej sferze życia zawodowego.
Przez ponad 10 lat pracowałam w Miejskiej Telewizji Tarnobrzeg, ale też współpracowałam z różnymi tytułami prasowymi. Przygoda z telewizją była dla mnie szczególna. Tu zdobyłam doświadczenie, miałam szczęście poznać fantastycznych ludzi, ale też realizować swoje pasje zawodowe. Telewizję tworzyliśmy od zera. Wojtek Kozieł i ś.p. Jarek Golik – to oni dali jej początek. Stworzenie takiego medium wcale nie było łatwe, ale wiele osób było przychylnych tej idei m.in. ówczesny prezydent Jan Dziubiński ze współpracownikami, a w szczególności  p. Bogusia Boyen, na którą zawsze mogliśmy liczyć.
Z roku na rok jednak rozwijaliście się, dochodziły nowe osoby.
Tak, zaczynaliśmy w 2001 roku – realizowaliśmy program „Tydzień w Mieście” i „Echa Tarnobrzega”. Potem doszły inne: „Muzyczny Tarnobrzeg” – Piotrka Dumy, „Magazyn Sportowy” – tworzony z pasją przez Sławka Strzałkę, „Regionalne Smaki”, które współtworzyłam wraz z fantastyczną ekipą i oczywiście najlepszym szefem kuchni – Markiem Łukasiewiczem, były też „Kulturałki”, „W szkole i w przedszkolu”, „Flesz”. Na antenie można było podziwiać zmieniający się Tarnobrzeg w programie „Z Archiwum MTVT” czy też poznawać nowe oblicze remontowanego zamku w Dzikowie. Ludzi przybywało zarówno tych, których było widać na antenie - Wieśka Kądziołkę, Piotrka Karnasa, Ewę Wójcik-Lis, Rafała Czubińskiego, Kasię Wierzbicką jak i tych, którzy pracowali nad montażem programu – Daniela Mazura, Dawida Wiśniewskiego, Krzyśka Trościńskiego, Wojtka Gruszczyńskiego i wielu innych. 
Z jakimi wyzwaniami przyszło Ci się zmierzyć? Co najbardziej utkwiło w Twojej pamięci?
Wyzwania to była nasza specjalność. Przykłady -  wybory Miss Tarnobrzega, Majówki z Telewizją Tarnobrzeg i zmagania gmin,  koncerty, mikołajki dla dzieci i wiele innych. Jednak z wielu różnych akcji była jedna - dla mnie szczególna - kampania poświęcona profilaktyce raka piersi „Być Kobietą”. Inspiracją, choć może to nie jest właściwe słowo, była śmierć bliskiej mi osoby. Nie chciałam aby poszła na marne.
Na czym zatem polegała akcja?
Wspólnie z Beatą Wilczewską i Jakubem Gadzalskim z Akademii Kreowania Wizerunku przygotowaliśmy zdjęcia 12 wyjątkowym tarnobrzeżankom, które zgodziły się zostać twarzą kalendarza. Panie sami wybraliśmy. Zależało nam, aby były to kobiety „pozytywne”, ciekawe. Kampania miała wymiar nie tylko informacyjny; udało nam się zebrać pieniądze dla stowarzyszenia tarnobrzeskich Amazonek na zakup fantomu do badania piersi.
Twoją wielką pasją jest jednak … gotowanie!
O tak!!! Zaraziłam się nią od mojej babci, która mimo swojego wieku jest nadal świetną kucharką. Po prostu jest niesamowita.
Wspólnie z przyjaciółmi stworzyłaś portal kulinarny „dolinasmaku.eu” skąd taki pomysł?
Pomysł „kiełkował” już w telewizji, kiedy razem z Markiem Łukasiewiczem i m.in. Lasowiaczkami z Baranowa Sandomierskiego nagrywaliśmy program „Regionalne Smaki.” Jeździliśmy wówczas po całym powiecie tarnobrzeskim i Sandomierzu i nagrywaliśmy różne historie, zbieraliśmy regionalne przepisy. Po zakończonej przygodzie w telewizji czegoś nam brakowało, więc wpadliśmy na pomysł stworzenia portalu, w którym będzie można znaleźć przepisy na smaczne dania, w tym regionalne. Portal dał nam też możliwość działania w obrębie promocji dziedzictwa kulinarnego naszego regionu., ale nie tylko.
 Proszę pochwal się konkretnymi działaniami.
Naszym najbardziej „spektakularnym” wydarzeniem jest Noc Smaków, którą w tym roku organizowaliśmy po raz czwarty, w tym roku inspirowaliśmy się Jamesem Bondem. Wcześniejszej kuchnią regionalną i kuchnią fit.
A zaczęło się od …
Nocy Kobiet, bo pod takim hasłem odbyła się pierwsza edycja.
Na czym polega taka noc?
Oczywiście w roli głównej występuje znakomita kuchnia. W tegorocznej edycji były potrawy związane z filmowym Bondem np. łosoś na sałacie z cytrusami, gruszka korzenna na sałatach z sosem winegret z faworkiem boczku i karmelem, krem z pomidorów i pieczonej papryki z bazyliowym pesto z nutą chili. Dopełnieniem kolacji był oczywiście królewski tort.  
Oprócz menu były jeszcze …
zmagania i pokazy kulinarne, konkursy wiedzy o najsłynniejszym agencie. Dużą rolę odegrała też sceneria, w której podawano potrawy. O oprawę muzyczną  zadbały podopieczne Anny Pintal, Natalia Ciecierska i Julia Roman. Myślę, że wszyscy bawili się doskonale.
Czy możemy zdradzić, jaki będzie motyw przyszłorocznej Nocy Smaków?
Oczywiście, będzie to kuchnia hiszpańska. Już dziś zapraszamy wszystkich smakoszy.
Ile trwają przygotowania do takiej Nocy Smaków?
To zależy. Z reguły 2-3 miesiące wcześniej zaczynamy.
Noc Smaków to jednak nie jedyna impreza, jaką organizujesz?
Z racji wykonywania swojej pracy, ale też moich pasji rzeczywiście organizujemy sporo różnych imprez. Myślę, że jedna z fajniejszych  to  Festiwal Wielkanocnych Potraw, który od 2 lat przygotowujemy w Gorzycach. W tym roku cieszył się ogromną popularnością. Swoje wielkanocne stoły zaprezentowały wszystkie sołectwa wchodzące w skład gminy, ale nie tylko.
Organizujemy również Jaśkowy Festiwal – imprezę, w której główną rolę odgrywa regionalna fasola wrzawska Piękny Jaś. W ubiegłym roku ustanowiliśmy nawet rekord Polski w gotowaniu zupy z tejże fasoli, dodam fasoli, która wpisana jest na listę produktów unijnych.
Warto również wspomnieć i imprezie z okazji Dnia Kobiet.
Tak, w tym roku nosiła ona nazwę Babiniec. Przy kawie i ciastku panie mogły dowiedzieć się jak dbać o swoją figurę, jak ją podkreślać strojem czy makijażem. Naszym gościem była też braffiterka, która opowiedziała, w jaki sposób dobrać właściwy biustonosz. Przy okazji Babińca swoje wyroby zaprezentowała miejscowa piekarnia.
Nie zapominasz również o dzieciach. Proszę wymień kilka akcji kulinarnych zorganizowanych dla naszych milusińskich.
Jedną z akcji związanych z gotowaniem dla dzieci organizowanych w Tarnobrzegu była  kulinarna podróż do krainy pierogów. Warsztaty odbyły się w ramach akcji „Zima w mieście” organizowanych przez Tarnobrzeski Dom Kultury i cieszyły się wielkim zainteresowaniem. Były też warsztaty z pizzą (z okazji Dnia Dziecka) oraz kulinarne zmagania rodzin. Co roku w wigilię święta Trzech Króli wypiekamy szczodroki, a pieniądze z ich sprzedaży przekazujemy na leczenie dwóch niepełnosprawnych chłopców.
Sporo się tego uzbierało.
No cóż, uwielbiam tę swoją „robotę”. Lubię wymyślać i tworzyć nowe rzeczy. Czasem sobie mówię, że jestem szczęściarą, że te moje pomysły, często szalone, ktoś chce razem ze mną realizować i właśnie za to, ale też za to, że są tacy wytrwali i wytrzymują te moje „wymyślunki” powinni pójść prosto do niebaJ
Myślę zatem, że nadeszła pora, abyśmy przeszły już do drugiej części wywiadu, czyli Twojego prywatnego życia.  Jak znajdujesz czas na robienie tych wszystkich rzeczy, skoro jesteś mamą trójki dzieci …
Szczerze to nie wiem, ale myślę, że to zależy od dobrej organizacji pracy. Im więcej rzeczy mam do zrobienia, tym bardziej jestem zorganizowana. Zresztą moje dzieci już nie są takie małe – córka skończyła 17 lat, a moi chłopcy – 11.
Twoje motto życiowe brzmi …
Nie mam jakiegoś sprecyzowanego motta. Jestem po prostu uparta i wytrwale, czasem małymi kroczkami, dążę do osiągania swoich celów. Jeśli intuicja podpowiada mi, że działanie jest w moim odczuciu ok., to żadna siła mnie nie powstrzyma, by to zrealizować. Moi przyjaciele, znajomi to wiedzą. Jestem cholernie uparta i jeśli nie mogę otworzyć drzwi to szukam innego wyjścia. A jeśli już motto miałabym jakieś przytoczyć -  jak to mawiała Maria Skłodowska – Curie – trzeba mieć wytrwałość i wiarę w siebie, trzeba wierzyć, że człowiek jest zdolny i osiągnąć to.
Największy sukces?
Myślę, że nie będę tu oryginalna, bo pewnie każda mama tak powie, ale uważam, że moim największym sukcesem są moje dzieci. Cóż może być piękniejszego niż macierzyństwo?!
Wiemy, że życie nie składa się tylko z pięknych chwil, czasem bywają też trudne, a nawet bardzo bolesne. Jak sobie wtedy radzisz?
Wychodzę z założenia, że również te złe chwile są po coś i zawsze staram się wyciągnąć z nich jakieś wnioski. Poza tym dużą siłą jest dla mnie wiara. I chyba tyle w tym temacie.
Czego byś  nigdy nie zrobiła?
Trudno powiedzieć, bo wiemy o sobie tyle, na ile nas sprawdzono. Myślę, że nie chciałabym skrzywdzić kogoś tak bardzo, by był przeze mnie nieszczęśliwy.
Największe szaleństwo w Twoim życiu.
Szaleństw w moim życiu nigdy nie brakowało. Zależy jednak co ktoś uważa za szaleństwo. Lot awionetką, rejs łódką, skok na bungee – nie ma problemu.
Książka czy film? Jeśli książka to jaka – tradycyjna czy elektroniczna?
Zdecydowanie książka – nawet kucharska, ale książka. Oczywiście, że papierowa. Jestem tradycjonalistką, ale filmy też lubię.
Plany na najbliższą przyszłość/marzenia?
Mam mnóstwo planów. W najbliższym czasie chciałabym wspólnie z naszą ekipą Doliny Smaku stworzyć Dziecięcą Akademię Kulinarną, zresztą już wstępne rozmowy i prace rozpoczęliśmy i bardzo chciałabym, aby udało nam się to zrealizować. 
 Życzę zatem, by powstała w najbliższym czasie. Dziękuję bardzo za spotkanie i rozmowę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz